Idea powstania skweru zrodziła się podczas prac nad filmem dokumentalnym „Liberator w Ochotnicy”. Poprzez historię katastrofy Liberatora w Ochotnicy Górnej, twórcy filmu podejmują temat roli lotnictwa Armii Stanów Zjednoczonych, końcem 44 roku na terenie okupowanej Polski.
Osnową filmu są bombardowania niemieckich zakładów produkujących paliwa syntetyczne z węgla na Śląsku.
Jednym z wątków artystycznych, tego filmu, jest proces powstawania rzeźby tworzonej przez artystę lokalnego Kazimierza Sikorę. Praca składaj się z dwóch elementów: rzeźby Chrystusa i samolotu Liberator B24 J. Zestawienie dwóch form wyzwalania z niewoli jest próbą zrozumienia sensu walki o wolność. Z jednej strony mamy Chrystusa- Wyzwoliciela, który uwalnia człowieka od grzechu, z drugiej strony idea wyzwolenia Europy z okupacji niemieckiej podczas II Wojny Światowej i nadanie nazwy „Liberator” samolotowi bombowemu.
Chrystus – Wyzwoliciel będący centralnym punktem „SKWERU LIBERATOR”, to Chrystus błogosławiący z krzyża. Nie jest to typowy krzyż. Jest nim uszkodzony samolot, za którym kryją się dramaty II wojny światowej.
W dokumentach archiwalnych znajdujemy liczne ślady zawierzenia losu młodych bohaterów Opatrzności Bożej. Jest to świadectwo żywej wiary w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa. W związku z tym , zarówno przy projekcie Skweru jak i samego filmu, obecność chrześcijańskiego kodu kulturowego, autor uznał za nieodzowne. Niejednokrotnie byli to chłopcy w wieku dzisiejszych nastolatków , co może stanowić inspiracje dla potencjalnego odbiorcy. Młodzi amerykańscy piloci mieli przed każdą akcją sympatyczne powiedzonko „coffee and donuts -kawa i paczki”- co oznaczało: ”Do zobaczenia wracajcie cali i zdrowi” . To z kolei pokazuje pewną lekkość, amerykański luz…
Sylwetka samolotu jest pozbawiona fragmentu skrzydła co odnosi się do kontekstu katastrofy Liberatora B-24 J o imieniu własnym „California Rocket. Miała ona miejsce pod Przełęczą Pańska Przehybka w Gorcach 18 grudnia 1944 roku. Był to trudny czas dla mieszkańców tego terenu po kilku latach okupacji niemieckiej. Widok lecącej kawalkady kilkuset amerykańskich samolotów, był realną nadzieją na ostateczne wyzwolenie spod terroru okupanta,. „Każdy tylko czekał, kiedy się skończy wojna” wspomina w filmie Franciszek Wojciak.
Do powstania „Skweru Liberator” z inicjatywy i projektu Wojciecha Jachymiak przyczyniło się wiele osób. Przede wszystkim Kazimierz Sikora z Ochotnicy Górnej – autor rzeźby Jezusa i fundator materiału. Samolot wyrzeźbił Andrzej Czubernat. Silniki wytoczył Ludwik Rybka. Śmigła zrobili Marcin i Stanisław Krzyśko. Skrzydło złamał Rafał Gabryś. Projekt tablicy wykonał Marcin Ozorowski. Szachownicę 459 Grupy Bombowej namalowały: Teresa, Irena i Lilianna z Pienin. Rzeźba została zamontowana na kamiennym piaskowcu, który zainstalował poprzedni kapelan Turbacza ks. Kazimierz Krakowczyk. Powstanie skweru zawdzięczamy obecnemu kapelanowi kaplicy pod Turbaczem ks. Kazimierzowi Dadejowi.
Odsłonięcie skweru pod Turbaczem, to również upamiętnienie 80 rocznicy katastrofy „Californi Rocket”. Z 10 osobowej załogi mieszkańcy Ochotnicy i partyzanci „Lamparta” IV batalionu 1 pułku strzelców podhalańskich AK uratowali 9 lotników.
80 lat, to równe dwa pokolenia. Dzisiaj żyją ostatni naoczni świadkowie tej katastrofy. Dla „pamięci pokoleń” jest to przełomowy moment w historii. Jest to szczególnie ważne dla przypomnienia nieznanego lub pomijanego w podręcznikach historii udziału amerykańskich żołnierzy w wyzwalaniu europy środkowo -wschodniej. Historia o amerykańskich pilotach przetrwała dzięki badaczom, pasjonatom i mieszkańcom. W szczególności należy przywołać tutaj osobę Krzysztofa Wielgusa, który przybliża nam statystyki: Z 15 Armii Stanów Zjednoczonych operującej z terenów Włoch zginęło prawie 22000 amerykańskich lotników, a na polskiej ziemi ok. 4000. Łącznie nad naszymi terenami było 19 wypraw bombowych. W każdej wyprawie brało udział prawie 1000 amerykańskich samolotów . Operacje bombowe doprowadziły do całkowitego wyeliminowania produkcji paliw syntetycznych skracając II wojnę światowa o kilka miesięcy.
Miejsce usytuowania skweru nie jest przypadkowe. Ma swoją głęboką wymowę. Jest usytuowany po wschodniej stronie Kaplicy Papieskiej na Turbaczu. Ten kościółek wzniesiony z okazji pierwszej wizyty Jana Pawła II w Polsce w 1978 roku, jest zbudowany na planie krzyża Virtuti Militari . Każda z czterech stron tej budowli odnosi się do ważnych wydarzeń w historii Polski. . Ponadto gdzieś pod Turbaczem w dolinie Łopuszanki spoczywa dowódca „Californi Rocket” por. William Beinbrink.
Usytuowanie skweru poza miejscem upadku „Californi Rocket” jest próbą wyjścia z tą historią „na świat”. Przypomnieniem o relacjach polsko-amerykańskich dzisiaj. Również w obliczu agresji Rosji na Ukrainę.